2011.01.30 – pierwsza setka

4 h 35 min. 108 km

Idealna zimowa kolarska pogoda. Słońce i lekki mrozik, suche asfalty. Pojechałem do Niepołomic, do puszczy. Tam w lesie bajkowo, ale i lodowo. Zaliczyłem dwa upadki, raczej w stylu hokejowym, niż rowerowym, sunąc po wywrotce na części ciała, która pierwsza zetknęła się z lodem. Generalnie dzisisaj mało się przejmowałem upadkami, mimo, że fragmentami podłoże było tak śliskie, że piesi mieli kłopot ze spacerami.

Dobrze weszło. Przyczyną kryzysu po 3 h było pewnie odwodnienie. Wypiłem tylko jeden bidon wieziony pod bluzą i półlitrowy termos herbaty.

939/5200